Coaching prowokatywny jest dla wybranych. Tylko, że to nieprawda…​

wpis w: WYWIADY | 5

Coaching prowokatywny jest dla wybranych. Tylko, że to nieprawda...

Coaching prowokatywny dla wyjątkowych, ale niekoniecznie? O tym i wielu innych inspiracjach kwestiach opowie Wam mój dzisiejszy gość – Tomasz Kowalik – wydawca książek o tematyce rozwoju osobistego, Coach Master Trainer, ICI, Trener NLP, IANLP, NLP Master Trainer, IN, Trener Coachingu Prowokatywnego, Trener Transforming Communication™. Trener negocjacji win/win i rozwiązywania konfliktów. Uczy także myślenia systemowego w oparciu o grę zaadaptowaną z MIT. Konsultant i coach managementu. Od lat doskonali warsztat bezpośrednio u najwybitniejszych zagranicznych ekspertów, takich jak Richard Bolstad,  Joseph O’Connor, Lucas Derks, David Neenan, Steve Andreas, Frank Farelly, Noni Hoefner, David Gordon, Jaap Hollander czy Brian Kaplan. 

Zdobytą wiedzę i doświadczenie skutecznie propaguje na arenie ogólnopolskiej od 2003, kiedy to zapoczątkował cykl, kultowych już, Warsztatów Mistrzów®. Prowadzi szkolenia autorskie, m. in. „Komunikacja menadżerska”, „Coaching Prowokatywny” oraz licencjonowane, jak szczególnie ceniona Komunikacja Transformująca™. 

Coaching prowokatywny -Tomasz Kowalik

Tomaszu, Twoje doświadczenie jest co najmniej imponujące! Zacznijmy chronologicznie – jak w Twoim życiu rozpoczęła się historia pod tytułem rozwój osobisty?

Wtedy nie wiedziałem, że to się nazywa „rozwój osobisty”. Dawno, dawno temu, pod koniec ubiegłego tysiąclecia, prowadziłem firmę. Było to biuro tłumaczeń specjalistycznych. Chciałem być lepszym szefem, bardziej docierać do bardzo różnych osobowości współpracowników. Trafiłem na książki sióstr Littauer „Układanka osobowości”, „Osobowość plus” i jeszcze kilka. Mimo, że inżynier informatyk, byłem raczej kontaktowy. Doceniałem, jak wtedy sądziłem, wagę komunikacji między ludźmi i po prostu chciałem być w tym lepszy. 

Jeden z moich krewnych właśnie wrócił z dziwnego szkolenia i okazało się, że da się z nim jednak dogadać. Rozumiał, co do niego mówię, i odpowiadał jak człowiek. Nie trzeba go było „trzymać za guzik” żeby słuchał. To szkolenie nazywało się NLP. Zainteresowałem się tym, odbyłem podobne szkolenie, potem kolejne, wreszcie ukończyłem wszystkie możliwe szkolenia NLP w Polsce. 

Zacząłem się rozglądać za czymś więcej. Tylko zamiast pojechać z walizką pieniędzy na drugi koniec świata, wymyśliłem sobie, żeby to trener przyjechał, a ja zamiast płacić, będę miał z tego kasę.

Planowałem zapraszać najlepszych trenerów NLP na świecie i tak się stało.

Pierwszy odpowiedział Steve Andreas, twórca sporego kawałka tego, co w NLP najlepsze, wspaniały człowiek.

Mniej więcej wtedy też usłyszałem o Franku Farrellym. Opowieści były dziwne. Od tej, że Frank robi z terapii kabaret, z klientem w roli głównej a ludzie szybko i mocno zmieniają się. Po te, że mówi ludziom obrzydliwe rzeczy a ci, którzy go poznali osobiście, są zachwyceni. Kolega trener, Marek, przysłał mi ulotkę o warsztacie Franka w Niemczech, dzięki czemu miałem jego adres. Napisałem do niego maila: „Dear Ms. Smith…” – jednocześnie pisałem do niego i do Suzi Smith i troszkę za wcześnie kliknąłem Wyślij. Tak się zaczęła nasza z Frankiem znajomość. Polubiliśmy się wtedy przez telefon. Chwilę potem Frank przyjechał do Polski ze swoim talentem. Pierwsze Warsztaty Mistrzów zorganizowaliśmy właśnie razem ze znajomym Markiem. Kolejni zaproszeni trenerzy, to już wymieniona Suzi Smith, Richard BolstadJaap HollanderEsther Perel (specjalistka od „tych spraw”), Brian Kaplan, David Gordon. Na pewno nie wymieniłem wszystkich.

Tak zaczęły się Warsztaty Mistrzów

Zapraszałem twórców nowych metod “miękkich”, którzy dopracowują je w działaniu. Praktyków z dużym doświadczeniem, świetnych trenerów, którzy uczą ciekawie i praktycznie. I każdy z nich jest, co trudno zmierzyć, ale każdy natychmiast to zauważa, Dobrym Człowiekiem.

Do dziś było ich ponad 50.

Niesamowita historia..., aż chce się zapytać czego uczestnik może doświadczyć na takich spotkaniach?

Właśnie z tymi dobrymi ludźmi Warsztaty Mistrzów są dla uczestników głębokim przeżyciem. Nie tylko uczą się nowych metod, modeli i narzędzi, ale także doświadczają głębokiego kontaktu z trenerami i innymi uczestnikami. To coś, czego trudno doświadczyć za pośrednictwem Internetu. 

Przy organizacji pierwszych Warsztatów Mistrzów miałem taką ideę łączenia środowisk, szczególnie środowisk rozwojowych. I to się udawało. Zwykle Warsztaty odbywały się w ośrodkach szkoleniowych w lesie, daleko od cywilizacji. Nie tylko sprzyja to skupieniu się na samym Warsztacie i Trenerze, ale także ułatwia zawiązywanie głębszych znajomości, bliższe poznanie takich ludzi, jak Frank Farrelly, Suzi Smith, Steve Andreas czy Richard Bolstad. Bardziej intensywnemu byciu ze sobą. I taka atmosfera na Warsztatach Mistrzów panuje do dzisiaj. 

Inspirują Cię Mistrzowie rozwoju osobistego z całego świata, to od Nich czerpiesz wiedzę i umiejętności. A z kim Ty najchętniej pracujesz?

Z facetami między 35. a 40. rokiem życia, żonatymi, ze stabilnymi dochodami na wysokim poziomie, którzy mają drogie samochody. 😉

Moi najfajniejsi klienci, myślę tu przede wszystkim o coachingu, to menedżerowie, którzy chcą się rozwijać, iść do przodu, albo napotykają bariery wewnętrzne i zewnętrzne.  Ci są najlepsi, bo tworzą, porządkują, a czasem odkrywają swoje cele, nazywają swoje „Po co”. Podczas kolejnych sesji ich nastawienie z „chcę się pozbyć bariery” zmienia się w „chcę być lepszym człowiekiem jako menedżer, mąż i ojciec”, „chcę żyć pełniej”, „chcę mieć więcej równowagi w życiu”, co nie oznacza większego majątku i wakacji w dalekich krajach, tylko wysoką jakość tego życia mierzoną przeżyciami z innymi ludźmi, bliskością, trwaniem przy własnych wartościach, spełnianiem własnego „sensu życia”. 

Niekiedy są to osoby szukające innej drogi, wkraczający na nią, którzy potrzebują zwierzyć się ze swoich obaw, marzeń, planów po to, by ta nowa droga była bardziej „ich” i by sprawnie i pewnie w nią ruszyć.  Zdarza się, że potrzebna jest jakaś informacja czy umiejętność. Jeśli klient mnie o nią poprosi, chętnie mu ją daję. O ile nią dysponuję, oczywiście. Najważniejsze dla mnie jest, by przestać być potrzebnym klientowi. To jest właśnie sukces coacha. I taki klient jest tym „ideałem”.

Jakich klientów lubię najbardziej? Są to ludzie świadomi, z którymi szybko budujemy relację opartą na zaufaniu, a jest ono w coachingu absolutną podstawą. Relację partnerską, bo nikt tu nie jest „tym mądrzejszym”. Oczywiście nie dotyczy to coachingu prowokatywnego, bo w nim to ja jestem „ten mądrzejszy” i klient musi się napracować, żeby pokazać, że tak nie jest. Ale to już trochę inna bajka.

Właśnie! Myślę, że o coachingu słyszeli już wszyscy, których interesuje rozwój osobisty. Ty jesteś trenerem odmiany prowokatywnej. Dla kogo jest ten obszar?

Oj, daleko nie wszyscy słyszeli o coachingu prowokatywnym. A ci, którzy słyszeli, mają często radykalnie różne zdania. Nie dziwi mnie to zupełnie, bo Coaching Prowokatywny jest tak bardzo inny od tego, co przywykliśmy za “dobry coaching” uważać. Jednak ta odmienność to dziwne, zaskakujące, “odwrotne” zachowania coacha, przy pełnym poszanowaniu dla coachingowych “dogmatów”.

Można powiedzieć, że coaching prowokatywny jest dla wybranych. Tylko, że to nie jest prawda. Skorzystać z niego może każdy, pod warunkiem, że chce, pragnie, potrzebuje wewnętrznej zmiany i jest gotów na niecodzienne zachowanie coacha. 

Taki coaching „postawiony na głowie” jest zaskakujący, energetyczny. Prowadzi klienta okrężnymi drogami, które są krótsze niż te „prosto do celu”.

Wymaga pełnego zaangażowania się obu stron. I to ono zostaje poddane próbie od samego początku. 

Zatem: coaching prowokatywny jest tylko dla odważnych! A jeśli to zdanie przeczy jednemu z wcześniejszych, to tym lepiej. 

Dla odważnych powiadasz… A jak wygląda droga rozwoju w Komunikacji Transformującej™, którą proponujesz?

Komunikacja Transformująca to druga strona tej samej monety. A nawet pierwsza strona, bo to prowokatywna strona jest „tą drugą”. 

Co więcej, jest pewnym sposobem myślenia i działania, postawą, z jaką komunikujemy się z innymi. Nie jest zestawem narzędzi tylko sposobów, by tę postawę realizować. Ta postawa to wzajemny szacunek, dbanie i o siebie i o relacje, w jakich jesteśmy z innymi, w tym z najbliższymi, wola rozwiązywania konfliktów, gdy tylko się pojawiają, i umiejętność ich rozwiązywania, a u podstaw leży chęć i umiejętność budowania dobrego kontaktu, poczucia wspólnoty, zaufania. Wtedy także można mądrze pomagać innym, nie osłabiając ich przez nadmierną „opiekuńczość” czy surowość, a wspierając przez zaufanie i wiarę w nich. 

Słowa, które tutaj padły, brzmią jednocześnie i górnolotnie, i pospolicie.

Dla mnie mają one głębszy sens, bo Komunikacja Transformująca przywraca im właściwe znaczenie. Nie da się udawać, że współodczuwasz z drugą osobą. A takie współodczuwanie jest niezwykle ważne dla budowania małych i dużych społeczności, w których możemy współpracować ufając, że każdy zapewni to, co potrzebuje zapewnić, czy są to warzywa na dzisiejszy obiad, czy plany nowego samolotu, który jest bezpieczniejszy i bardziej przyjazny dla Matki Natury. 

Cała nasza cywilizacja opiera się na współodczuwaniu, zaufaniu i odpowiedzialności. Każdy z nas przecież to wie, mamy to głęboko w sobie. Czasem to zagłuszamy, jednak to właśnie, według mnie, jest istotą naszego człowieczeństwa: dbać jednocześnie o siebie i innych, o wzajemne zaufanie, w pewnym sensie opiekować się sobą nawzajem, i szybko rozpoznawać, że ktoś jest z „innej gliny”, bo wtedy nie pasuje do nas i warto pozwolić mu odejść. 

Tak rozumiany rozwój osobisty nigdy się nie kończy, bo jest drogą (życiową), a nie celem. Nie można tam dojść i zostać. Można za to być po prostu dobrym człowiekiem i starać się być jeszcze troszkę lepszym każdego dnia.

Tomaszu, dziękuję, że przyjąłeś moje zaproszenie – to był dla mnie wielki zaszczyt towarzyszyć Ci w tej krótkiej aczkolwiek treściwej rozmowie. Chciałabym, by o tej historii usłyszał cały świat. Mam głęboką nadzieję, że to ziarenko właśnie zostało podlane… 

A Was, Drodzy Czytelnicy zapraszam do pozostania z tą historią podczas dyskusji i otwartych pytań – Tomasz jest do Waszej dyspozycji przez trzy najbliższe dni, wykorzystajmy to maksymalnie! 🙂

Tomek przygotował dla Was wyjątkowy prezent w postaci 15% rabatu. Dla pierwszych 30 osób na wszystkie zamówione książki w księgarni internetowej pod linkiem. 

KOD RABATOWY: KULTURAUMYSLU15

*Link nie jest afiliacyjny, nie czerpię z niego korzyści finansowych.

Kolejne wywiady z inspirującymi osobami w każdy piątek o  godzinie 18:00 – bądźcie z Nami!

15+

5 Responses

  1. Klaudia

    Wywiady sa coraz lepsze! Swietnie sie je czyta i bardzoo inspiruja!

    5+
  2. Ula

    Czuję pewien niedosyt, w pozytywnym sensie, bo wywiad był tak ciekawy, że chciałabym dowiedzieć się, jak w praktyce wygląda coaching prowokatywny. Jest szansa na przykład? Albo, gdzie mogę się dowiedzieć, jak on przebiega?
    Pozdrawiam
    Ula

    3+
    • Tomasz Kowalik

      Ulu,
      Przykład możesz znaleźć na stronie prowo.pl w menu pod hasłem Video.
      Tutaj bezpośredni link: http://www.prowo.pl/video/

      Trzeba być zalogowanym (bezpłatnie założyć konto).
      Są to 3 przykładowe sesje prowadzone przez Franka Farrelly’ego w Polsce, z tłumaczeniem.

      To zresztą jedyne miejsce, by legalnie zobaczyć nagrania polskich sesji Franka Farrelly’ego.

      Jeżeli jesteś zainteresowana, zapraszam do kontaktu bezpośredniego: tomasz.kowalik@prowo.pl

      Pozdrawiam serdecznie.

      2+

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *