Katowanie swojego ciała poprzez mordercze treningi było chyba jedyną słuszną w moim przypadku ścieżką do odkrycia i uleczenia swojej duszy.

wpis w: WYWIADY | 6

Katowanie swojego ciała poprzez mordercze treningi było chyba jedyną słuszną w moim przypadku ścieżką do odkrycia i uleczenia swojej duszy.

Moim dzisiejszym gościem jest Iwona Guzowska – a Iwona to…? 

Szczęśliwy człowiek – tak mogę siebie opisać , a tradycyjne opisy? No cóż… niech będzie: trenerka mocy, kobieta, mama, żona, babcia, pełnoetatowa macocha. Kocham sport, odkrywanie świata poprzez podróże, poznawanie nowych ludzi, książki.

Walka - Iwona Guzowska

Droga Iwono, jesteś wielokrotną mistrzynią świata kick-boxingu i pierwszą Polką, która zdobyła tytuł mistrzyni świata w boksie zawodowym i uzyskała tytuł Ironmana, gdzie tak naprawdę się zaczęła Twoja życiowa walka?

Gdzie zaczęła się moja życiowa walka? W Gdańsku. Z chwilą kiedy wzięłam pierwszy oddech. I na tym mogłabym poprzestać . Ta odpowiedź, pomimo swojego minimalizmu jest jedyną prawdziwą. 

Jestem na na takim etapie życia, że postanowiłam już nie walczyć. Więc wszystkie walki które toczyłam – głównie ze sobą i swoimi słabościami, zakończyłam. Kiedyś walczyłam nie tylko osiebie  i nie tylko w ringu, ale i o przyzwoity start dla syna. Kiedy zostaje się mamą w wieku osiemnastu lat trzeba trochę się nawojować… I to był taki kluczowy moment, kiedy zostałam zmuszona by walczyć.

Jako sportowiec regularnie przekazywałaś swojemu organizmowi ogromną dawkę adrenaliny – jak ją sobie dostarczasz w obecnym życiu?

Biegając po nocach, a tak poważnie, to dzisiaj adrenalina nie jest mi już potrzebna – wyszłam z tego uzależnienia.

 Jestem na etapie upajania się stanem spokoju, harmonii i poczucia jedności ze światem. To nie stało się z dnia na dzień. To był proces (on nadal trwa!) odkrywania siebie, tego czym jest szczęście, miłość i akceptacja. Paradoksalnie to właśnie moja kariera sportowa, zwłaszcza boks zawodowy, była początkiem tej drogi do siebie. Tam naprawdę,  jeśli nie zaufałabym swojej duszy, zapewne nie osiągnęłabym tak wielu sukcesów. Wchodząc do ringu byłam w innym stanie umysłu – być po prostu czystą świadomością, bez osądzania, kalkulacji, strachu czy agresji.

Walka - Iwona Guzowska

Wojowniczka na Twoich szkoleniach, to kto?

A to już zależy od wojowniczki – każda jest inna, wyjątkowa. 

W 90%  wojowniczka na moich szkoleniach to kobieta, która szuka siebie. I nie ma znaczenia ile ma lat, jaki posiada status i majątek. 

Wtedy, kiedy postanawiamy walczyć o siebie często mamy za sobą bardzo trudne doświadczenia lub jesteśmy w trakcie wydarzeń, które wywracają nam życie do góry nogami. To wojowniczka, która się budzi, bo ma dość. 

Czego? Różnie. Najczęściej ma dość braku szacunku do samej siebie, braku świadomości, że jest czystą miłością i nie potrzebuje jej czerpać z zewnątrz. Ma również cele, do których realizacji potrzebuje obudzić inną energię, potrzebuje odwagi. No i tak mogłabym pisać jeszcze długo…

Mówisz: „w każdej kobiecie jest wojowniczka”, co się stało z Twoją, kiedy przestałaś trenować?

Moja wojowniczka walczyła dalej o siebie. Paradoksem jest to, że walczyła o to, by już nie musieć walczyć. Walczyć ze  sobą, z innymi, z całym światem. O miłość, szacunek, wolność. 

O ile niezwykłym olśnieniem było odkrycie tego, że to my sami jesteśmy źródłem miłości, szacunku i wcale nie musimy o to walczyć, o tyle wolność jest niezwykle deficytową wartością. 

Przychodzimy na świat, który już ktoś za nas zorganizował, stajemy się częścią systemu, w którym prawdziwej wolności jest niewiele. Jesteśmy numerami pesel, nip czy id. Rozwój cywilizacyjny, nowoczesne technologie ułatwiające nam komfortowe, leniwe funkcjonowanie, pełne sztucznych rozrywek za tak “niską” cenę jaką jest właśnie wolność. Strasznie mnie to smuci. Dzisiaj widać to aż nazbyt wyraźnie. O wolność, taką prawdziwą, walczymy od pokoleń na całym świecie. Patrząc na historię idzie nam coraz lepiej, ale jeszcze daleka droga przed nami. 

Który moment w życiu uważasz za ten, który wywrócił Ci świat do góry nogami?

Najbardziej wywrócił mi świat do góry nogami ten sam moment, w którym zaczęła się moja walka, czyli moment narodzin. Od tamtej pory mój świat cały czas jest postawiony na głowie.

W syntetycznym skrócie było to tak: urodziłam się i natychmiast zostałam porzucona przez biologicznych rodziców. Później zostałam adoptowana przez cudownych ludzi i to była pierwsza pozytywna wywrotka. Niestety ojciec jest alkoholikiem, więc każdy, kto doświadczył życia z chorym człowiekiem wie, co się z tym wiąże… 

Wieczna niepewność, przemoc, bieda. No i wreszcie w wieku 18 lat zostałam mamą. Mając 14 lat zostałam wyróżniona na międzynarodowym konkursie plastycznym we Włoszech, więc dostałam wielkich skrzydeł, bo okazało się, że w jakiś sposób jestem wyjątkowa. Później kariera sportowa, która pomimo swoich bardzo trudnych momentów była katapultą do świata.

Najważniejsza decyzja” to Twoja autobiograficzna książka – co chciałaś powiedzieć przez nią światu?

Że podjęcie stuprocentowej odpowiedzialności za swoje życie to najlepsze, co możemy dla siebie zrobić…

Prowadzisz autorskie warsztaty i spotkania motywacyjne – jaki masz sposób pracy, by zapoczątkowana na szkoleniu inspiracja została w człowieku na dłużej?

Człowiek sam musi czuć, że chce i potrzebuje zmian. Bez tego żadna inspiracja niczego nie zdziała. 

Prowadząc szkolenia proponuję narzędzia, rozwiązania i ćwiczenia (ważne zmiany wymagają czasem bardzo ciężkiego i systematycznego treningu, zupełnie jak sport), ale to, co uczestnicy z tym zrobią jest już tylko i wyłącznie ich sprawą. 

Nie ingeruję, nie mówię nikomu jak i co ma robić. Mistrza w sobie każdy musi odkryć i obudzić sam.

„Dusza i ciało, nierozłączna para” piszesz w swojej książce – o czym mówi to przekonanie?

Że nie jesteśmy tylko umysłem (mózgiem) i ciałem. Przede wszystkim jesteśmy pięknymi istotami, które mają ducha lub duszę – jak kto woli. Duchowość najczęściej kojarzy się z religijnością a to według mnie błąd. Dla mnie dusza to ta najwspanialsza, najbardziej fascynująca i tajemnicza cześć naszego istnienia. I to właśnie tam jest ukryta nasza prawdziwa moc. 

 

Ciało jest anteną do komunikacji duszy ze światem materii i odwrotnie. Zranić ciało to skrzywdzić duszę. Skrzywdzona dusza to często chore i obolałe ciało. Dlatego tak skuteczne są terapie leczenia traum poprzez pracę z ciałem (SE, metoda Feldenkraisa itp). Ja w swojej podróży do siebie też przeszłam taką autoterapię zupełnie nieświadomie  – katowanie swojego ciała poprzez mordercze treningi było chyba jedyną słuszną w moim przypadku ścieżką do odkrycia i uleczenia swojej duszy.

Co musiałaś poświęcić, by zostać wielokrotną mistrzynią świata kick-boxingu?

Niczego nie musiałam poświęcać. To był mój świadomy wybór i wszelkie jego konsekwencje poniosłam bez użalania się nad sobą.

 Jeśli miałabym poszukać czegoś, co poświęciłam, to w boksie zawodowym. To był dużo cięższy okres niż czasy kick-boxingu. Rozłąka z synkiem to była najwyższa cena, którą płaciłam – nie tylko ja, ale przede wszystkim on. Czy czegokolwiek żałuję? Nie.

Iwono, nie ma czego żałować, bo – jak pokazuje Twoje życie – urodziłaś się po to, by zwyciężać, a zwycięstwo często okupione jest walką, w tym walką o siebie. Dziękuję Ci za Twoją moc, ale i wrażliwość, którą emanujesz. Twoją dobroć i ludzkość – już od pierwszego słowa czułam, że jesteś niezwykłą kobietą. 

Teraz czas dla Was, moi mili – eksportujcie Iwonę zadając pytania lub dzieląc się refleksją. Przez trzy najbliższe dni można spodziewać się od Niej odpowiedzi, wykorzystajmy to mądrze. 

Z następnym gościem również „powalczymy”, tym razem o najwyższą stawkę – o życie. Psychoonkolog i psychoterapeuta, ekspert psychologii zdrowia i profilaktyki. Autorka książki “Oswoić raka” i Fundacji OnkoCafe, wiecie o kim mowa?

 Zostańcie z swoją kulturą umysłu.

+7

6 Responses

  1. Anna Pędzieszczak Owczarczyk

    Bardzo dziękuję za tę rozmowę! Z przyjemnością i ciekawością przeczytałam. Rozmowa o odwadze, sile do życia i przełamywaniu barier. Ten fragment jest mi bardzo bliski:”podjęcie stuprocentowej odpowiedzialności za swoje życie to najlepsze, co możemy dla siebie zrobić…”. Pozdrawiam serdecznie!

    +2
    • Kultura Umysłu

      Aniu, miło, że odnajdujesz swoje kawałki w drugiej osobie – to piękne móc się w innych przeglądać… 🙂

      Dziękujemy, że jesteś z Nami!

      +2
  2. Klaudia

    Dziękuję Ci Patrycja za Twoją działalność. Twoje wywiady to taki moment by się zatrzymać w codziennym biegu i spojrzeć sercem, jak człowiek na człowieka. Tak zwyczajnie niezwyczajnie po ludzku. Wywiad dla mnie za krótki. Pytanie do Iwony mam takie “Co powiedziałabyś osobie, która zrezygnowała z siebie na rzecz rodziny, pracy, wcześniejszych zobowiązań i nie widzi już możliwości na zmianę. Ma poczucie straconego czasu i braku łączności ze sobą.?”

    +3
    • Kultura Umysłu

      Klaudio, sztuka dla sztuki nie jest dla nas, dlatego dziękujemy za takich jak Ty – działalność tworzymy wspólnie, ja jestem tylko pośrednikiem w tej podróży zatrzymania się… 🙂

      +1
  3. Iwona Guzowska

    Klaudio, sama świadomość braku kontaktu ze sobą to już bardzo dużo – dzięki temu wiesz że tego potrzebujesz. Nigdy nie jest za późno na odbudowanie swojej więzi z duszą, na zmiany, na odkrycie siebie i…na zachwyt istotą, którą odkryjesz . To tylko kwestia twojej decyzji czy chcesz, czy masz odwagę a narzędzia i ludzie potrzebni do tego procesu po prostu się pojawią.

    +2
    • Kultura Umysłu

      Podpisuję się również – od świadomości się wszystko zaczyna… 🙂

      +2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *