W przedsiębiorczości chodzi o branie czegoś przed siebie, o branie losu w swoje ręce i tworzeniu czegoś nowego.

wpis w: WYWIADY | 8

W przedsiębiorczości chodzi o branie czegoś przed siebie, o branie losu w swoje ręce i tworzeniu czegoś nowego.

Moim dzisiejszym gościem jest Adrian Migoń – można go nazwać “ojcem” wielu znaczących projektów biznesowych, z których skorzystało już ponad 600 firm. Jest przedsiębiorcą społecznym i ekspertem z zakresu przedsiębiorczości i mentoringu. Od 2008 roku wspiera początkujących przedsiębiorców w rozwoju ich firm poprzez działalność Fundacji Inkubator Technologiczny (FIT) i program Mentoringowy Youth Business Poland (YBP). Prowadzi warsztaty i wykłada na temat przedsiębiorczości i rozwoju firmy. Jest też doradcą, mentorem i członkiem jury wielu inicjatyw skierowanych dla początkujących przedsiębiorców i startupów. Na co dzień jest też mężem wspaniałej kobiety i ojcem dwóch wyjątkowych córek. Oprócz pracy stara się spędzać czas ze swoją rodziną, ważny jest dla niego life balance oraz to, żeby ćwiczyć, medytować i i rozwijać swoje zainteresowania.

Adrian Migoń

Adrianie, jak zaczyna się historia młodego człowieka, który współcześnie nazywany jest „ojcem” wielu znaczących projektów biznesowych?

Zaczyna się w łonie matki jak nas wszystkich. Dorastałem w małej miejscowości pod Krakowem na południu Polski. Było to sielankowe dzieciństwo z dużą przestrzenią na łonie natury. Następnie żyłem w Krakowie do osiemnastego roku życia i na studia trafiłem do Warszawy, gdzie obecnie mieszkam. 

Swoją działalności zawodową zacząłem na studiach, ale już w liceum imałem się różnych prac. Pierwsza konkretna praca w wieku osiemnastu lat polegała na sprzedaży abonamentów telewizji cyfrowej. Pracowałem na samej prowizji, z jednej strony była to ciężka praca, z drugiej strony dużo się nauczyłem. Chodziłem od domu do domu i starałem się nawiązać relacje z ludźmi. Pytałem, „czy byli już tu i poinformowali o grupowym montażu telewizji cyfrowej… ?” – był to specjalnie ułożony skrypt rozmowy, który miał zwiększyć szanse sprzedaży”. Przez pierwsze dni na dziesięć „dzwonków” tylko raz ktoś mnie wpuszczał do domu i mogłem zaprezentować moją propozycję sprzedaż. Pamiętam do dziś, że było to trudne ale wzmagało we mnie determinacje. Po tygodniu, na dziesięć dzwonków byłem zapraszany do domu dziewięć razy. Proporcje się odwróciły i była to niesamowita zmiana.

 W tej pracy nauczyłem się komunikacji, rozmowy z ludźmi, słuchania i przede wszystkim nabrałem odwagi i determinacji do osiągania swoich celów. Pamiętam do dziś frustracje z pierwszego tygodnia, kiedy chodziłem do pracy w garniturze, na zewnątrz było trzydzieści stopni i prawie każdy odmawiał mi rozmowy. Takie były początki tej pracy, a ja mówiłem sobie, że mi się uda, że muszę próbować i tak rzeczywiście zaczęło się dziać. Dziś wydaje mi się, że determinacja to jedna z kluczowych cech, która decyduje o sukcesie lub rozwoju firmy. Dlatego chętnie wracam do tej historii podczas warsztatów które prowadzę lub mentoringu z przedsiębiorcami.

Dlaczego wybrałeś społeczną odpowiedzialność biznesu?

Może ja ją wybrałem, a może ona mnie? 

Od zawsze chciałem pomagać i zmieniać świat na lepsze. Nie zgadzałem się z nierównościami społecznymi, przemocą i głupotą. Wiedziałem, że świat może być lepszy i chciałem robić coś, aby go zmieniać w takim zakresie, w jakim realnie mam wpływ. Idąc na studia zupełnie nie wiedziałem jaki wybrać kierunek. Miałem duży dylemat. Kiedy zadawałem sobie pytanie, co chcę robić, pojawiała się odpowiedź: pomagać innym w rozwoju i rozwijać się samemu. Już wtedy interesowałem się psychologią i czytałem dużo książek z zakresu rozwoju osobistego, dlatego finalnie wybrałem psychologię społeczną.

Na studiach pracowałem jako kelner i barman, aby móc się utrzymać i opłacić czesne. Pomagali mi rodzice, ale miałem jasno rozpisany plan, że z każdym rokiem pomagają coraz mniej i na czwartym roku miałem być już niezależny. Tak też się stało. 

Na uczelni  poszedłem na warsztat “quo vadis”, prowadzony przez Pawła Sopkowskiego czyli dokąd zmierzasz. To pytanie już wtedy mocno mi towarzyszyło w życiu, dlatego pomyślałem, że może to być coś ciekawego. Pomimo, że na sali było ponad sto osób, każdy miał przestrzeń na pracę indywidualną. Zaplanowałem wtedy swoje najbliższe dziesięć lat życia, pracę, rodzinę, zarobki, miasto, w którym mieszkam i dom. Była to metoda planowania oparta na planowaniu wstecznym, czyli od wizji końca i tego, gdzie chcę być. Planuje się gdzie w związku z tym, gdzie ma się być za pięć lat,  za trzy, dwa, za rok, miesiąc i…  co w związku z tym muszę zrobić jutro i dziś, aby dotrzeć do celu.

Kiedy po pięciu latach odgrzebałem ten plan z głębi mojego biurka, to zobaczyłem, że większość z tych rzeczy się spełniło. Niesamowite, prawda?  

Mam taką metaforę, że jako ludzie jesteśmy jak statki, który płyną przez morze, gdzie raz świeci słońce, a raz przychodzi sztorm. Większa szansę mamy dopłynąć gdzieś, jeśli mamy konkretny cel, nie jesteśmy wtedy tak mocno miotani przez fale. Trzeba korzystać z nadarzających się okazji i wiedzieć, gdzie złapać „wiatr w żagle”, a kiedy je schować. Jak nie mamy celu to nie wiadomo dokąd dopłyniemy.

 W tym tygodniu zaaplikowałem na staż do firmy coachingowej, która prowadziła warsztaty, a coaching w ich wydaniu bardzo mi się spodobał. Nie odezwali się przez prawie dwa miesiące. Pomyślałem wtedy, że przecież jestem studentem i nie mam żadnych istotnych doświadczeń, a oni nie mieli żadnej otwartej rekrutacji, więc to normalnie, że się nie odzywają. Natomiast, po tych dwóch miesiącach dostałem odpowiedź, że mój mail wpadł do spamu i z chęcią się ze mną spotkają. 

Po spotkaniu zostałem przyjęty na staż (jako pierwszy stażysta w historii firmy) i od 2007 roku zacząłem się zajmować coachingiem i mentoringiem przedsiębiorczości oraz wsparciem przedsiębiorców w rozwoju. Morał taki, że warto próbować…  Podczas tej pracy trafiłem też na Fundację  Youth Business Poland, w którą zacząłem się w nią angażować.

Rok 2013 był czasem zmian dla fundacji, kiedy rozstawałem się z ówczesnym pracodawcą. Zdecydowałem wtedy, że spróbuję rozwinąć fundację i zacznę pracę za zero zł. 

Z żoną ustaliliśmy trzy miesiące, aby pozyskać środki na jej rozwój i nasze utrzymanie, a mieliśmy już wtedy małe dziecko, dlatego miałem dużą motywację do działania. Chciałem spróbować czegoś swojego i bardzo czułem, że to to jest to. Było sporo wyzwań, ale równo po trzech miesiącach pozyskaliśmy pierwsze finansowanie pozwalające na przetrwanie, po kolejnych większe, które pozwoliło na realizację nowych projektów i wsparcia dla młodych przedsiębiorców. Dziś fundacja mocno się rozwinęła, tworzymy jedną z największych baz Mentorów w Polsce. Zrzeszamy ich ponad 100. Mamy 5 osobowy zespół i organizujemy kompleksowe programy akceleracyjne dla innowacyjnych startupów, pomagamy ponad 100 początkującym przedsiębiorcom rocznie w rozwoju firmy.  W naszych warsztatach i konferencjach wzięło udział ponad 10 000 osób. Współpracujemy też z dużymi firmami, korporacjami i samorządami pomagając im współpracować ze startupami i wspierać przedsiębiorczość. Z tej perspektywy widzę, że udało się zrobić dużo dobrego ale to co najbardziej mniej cieszy to pojedyncze historie ludzi, podziękowania,  ten moment kiedy ktoś piszę, że mu pomogliśmy, że zmieniliśmy jego życie, przyczyniliśmy się do rozwoju jego i firmy i to doświadczenie było dla tej osoby bardzo pomocne. To jest główny motor napędowy mojej działalności i naszej fundacji.

Przedsiębiorca społeczny, czyli kto?

Są różne definicje przedsiębiorczości społecznej. Ja lubię tę, która mówi, że jest to działalność ukierunkowana na pozytywną zmianę społeczną. Z jednej strony prowadzimy swoją firmę lub fundację, która przynosi zarobki, a z drugiej strony tą działalnością zmieniamy świat na lepsze. Zmiana świata to wielka obietnica, ale nie chodzi o rewolucyjne działania lub odkrycia. Ważne, aby myśleć o rzeczywistości, która nas otacza, o tym jak być lepszym człowiekiem, szefem, mężem czy sąsiadem.

Z jaką misją na co dzień prowadzisz Fundację Inkubatory Technologiczne?

Moją misją jest pomaganie ludziom w rozwoju przedsiębiorczości i firmy w realizacji ich marzeń. Ja kiedyś zaryzykowałem i mi się udało, teraz chcę też pomagać innym. 

Spotkałem też na swojej drodze wielu życzliwych ludzi, bez których nie byłoby to możliwe. Fundacja też oferuje wsparcie mentora, doświadczonego przedsiębiorcy lub managera, który chce pomagać osobom młodszym na początku swojej drogi rozwoju ich firmy. Mentorzy są wolontariuszami i jest ich ponad stu, pomagają innym bezinteresownie i sprawia im to frajdę. Bardzo często mówią, że udany mentoring daje ogromną satysfakcję. To też jest przesłanie, że jeśli sami daleko zaszliśmy i dużo dostaliśmy od życia, to możemy przekazać to dobro dalej i o to chodzi w naszej fundacji. Aby czynić dobro i rozwijać przedsiębiorczość. Jak sama nazwa wskazuje: przed-się-biorę, a w przedsiębiorczości chodzi o branie czegoś przed siebie, o branie losu w swoje ręce i tworzeniu czegoś zupełnie nowego. 

Przedsiębiorcy dają ludziom pracę, tworzą nowe firmy, płacą podatki, dzięki którym mamy na opłacenie szkół, służby zdrowia i całego państwa. Jest to bardzo zaszczytna funkcja, często niełatwa, związana ze stresem i bardzo dużą ilości niepewności, wyzwań i wyrzeczeń. Wiele firm też upada w pierwszych latach działalności, dlatego właśnie pomagamy młodym, początkującym przedsiębiorcom. Aby jak najwięcej firm mogło się rozwijać. Ci przedsiębiorcy też często, kiedy dostaną wsparcie, doceniają, są wdzięczni i angażują się w kolejne inicjatywy społeczne. To taki „efekt domina”. Działamy w tym obszarze, aby tam pomagać i zmieniać świat na lepsze.

O jakich wyzwaniach myślisz, gdy patrzysz na swoją osobistą ścieżkę zawodową?

Wyzwań jest wiele, zwłaszcza we współczesnym świecie. Przede wszystkim utrzymać zespół, rozwijać się, przetrwać pandemię, ale przede wszystkim chciałbym stworzyć ogólnopolski system wspierania przedsiębiorczości. Wydaje mi się, że dużo już zrobiliśmy, ale jeszcze dużo przed nami.

Jakie są Wasze potrzeby biznesowe, które realizujecie obecnie?

Naszym priorytetem jest stworzenie ogólnopolskiego, kompleksowego i trwałego ekosystemu wspieranie i rozwoju przedsiębiorczości. Takiego „Okienka przedsiębiorczości”, do którego przykładowy „Kowalski lub Kowalska” może podejść i dowiedzieć się, jak rozwinąć swoją firmę, gdzie może dostać wsparcie, pomoc mentora, warsztaty, akceleracje, preferencyjne finansowania, bez względu na wiek czy profil firmy. 

Szukamy partnerów, którzy chcieliby z nami realizować ten cel. Dziś jest wiele inicjatyw wspierających przedsiębiorczość czy startupy. Ciężej o wsparcie w rozwoju firmy jeśli chcesz otworzyć coś “nie innowacyjnego” jak kawiarnie, e-commerce czy sklep. Inicjatywy są też rozproszone a działania sektora publicznego nie regularne, ograniczone rokiem kalendarzowym lub zmiennością polityki. 

Miałem okazję być w Hiszpanii, Kanadzie czy Brazylii, oraz poznać założenia systemu wspierania przedsiębiorczości w Indiach i Szwecji i te systemy były bardzo kompleksowe. Moim marzeniem jest, aby stworzyć coś takiego w Polsce i wierze, że to się uda! Wszelkie osoby, które widzą podobnie, partnerów którzy chcą dołączyć albo Mentorów, którzy chcą wspierać początkujących przedsiębiorców w rozwoju, serdecznie zapraszam na pokład YBP. 

Gdybyś mógł cofnąć czas, zrobić coś jeszcze raz – co by to było i dlaczego?

Chyba nie ma takich rzeczy. Jestem szczęśliwy z mojego życia, tego kim jestem, z rodziny, skąd pochodzę i dokąd zmierzam. Może jedyną rzeczą jest słowo „bardziej”. W młodości zastawiałem się czy coś zrobić, czy wypada i analizowałem różne scenariusze „za” i „przeciw”. Teraz powiedziałbym próbuj bardziej i więcej, Tylko tak dowiesz się czy to „coś” jest dla Ciebie.

Wartości, które cenisz u innych osób, to…?

Szczerość, mądrość, dobroć, serdeczność. Nie rozumiem, kiedy ludzi są zawistni, złośliwi lub nieuprzejmi dla siebie nawzajem. 

Wychodzę z założenia, że wszyscy żyjemy na planecie Ziemia i każdy z Nas stara się jak najlepiej umie. Nawet jak ktoś nie jest Einsteinem, to w jego świecie ma jakieś cele, wartości, troski i doświadczenia  i dobrze jest starać się zrozumieć, że ktoś może być inny. 

Akceptować ludzi i starać się żyć dobrze ze wszystkimi. Myślę, że wtedy świat byłby lepszy, a w końcu wszyscy tu żyjemy i spieramy się o to, kto ma rację. Prawica czy lewica? Aborcja na tak czy na nie.? Świat nie jest zero-jedynkowy, a łatwo nam przychodzi osądzanie innych, według starej maksymy „dziel i rządź”  różne grupy polityczne korzystają z tworzenia tych podziałów społecznych. Warto słuchać się nawzajem i rozmawiać z szacunkiem i akceptacją. Dlatego cenię u osób szacunek, szczerość i zaangażowanie. Jeśli trzymalibyśmy się tych prostych wartości, to żyłoby nam się lepiej. Jeśli mogę komuś pomóc to pomogę, wolę się do kogoś uśmiechnąć niż zawarczeć wchodząc do sklepu. Lepiej jest tworzyć niż burzyć.

Jeśli w drugim wcieleniu byłbyś zwierzęciem, to kim byś był i dlaczego?

Na początku chciałem powiedzieć, że lwem, bo jestem nim zodiakalnie.  Lubię tworzyć nowe rzeczy, organizować coś, lubię sport i wyzwania. Zawsze czułem, że ten znak zodiaku mnie dobrze określa. A skoro obecnie jestem lwem, to jeśli miałbym wybierać, to w następnym wcieleniu byłbym delfinem. To coś nowego. Delfiny są piekielnie inteligentne i empatyczne. Komunikują się na duże odległości i żyją stadnie w symbiozie i zgodzie z otoczeniem. Tego też uczy mnie życie – jedna osoba, nawet bardzo dobry lider może mniej w pojedynkę niż w grupie. Lubię też wodę i pływać, więc myślę, że odnalazłbym się w tym wodnym świecie delfinów.

 

Adrianie, kawał dobrej historii i świetnego doświadczenia, dziękuję, że znałeś, czas, chęć, ochotę i wolę na pojawienie się w projekcie kulturaumyslu.pl.

Wszystkich zainteresowanych dalszą przyszłością zapraszamy do kontaktu przez nas bądź bezpośrednio do YBP. Czekamy na tych, którzy chcą wspierać przedsiębiorczość w Polsce i pomagać innym w realizacji ich marzeń.

 

A dla tych, co dotrwali do końca dwie niespodzianki w ramach odpowiedzi na pytanie: jakie są dwie-trzy najważniejsze rzeczy w rozwoju firmy? 

Dla subiektywnie wyjątkowej odpowiedzi w komentarzach dajemy książkę „Siła Pędu” Lecha Kaniuka – jedną z najbardziej kompleksowych książek nt. rozwoju firmy i przedsiębiorczości na polskim rynku. Dla drugiego – równie dobrego komentarza – godzina mentoringu z Adrianem związana z tematem rozwoju firmy, omówienia modelu biznesowego, strategii i możliwych ścieżek rozwoju firmy. Napisz, nagrody czekają może właśnie na Ciebie! 

W przerwie świątecznej życzymy wszystkiego, co piękne i dobre – nie tylko od Święta oraz powrotu do „wielkich z wyboru”, których gościliśmy w projekcie kulturaumyslu.pl

Bądźcie zdrowi i otulajcie się dobrymi myślami. 

 
+6

8 Responses

  1. Klaudia

    Bardzo interesujący gość. Połączenie wysokich, rzadkich wartości i nieco idealistycznego podejścia do biznesu. Podejście przynoszące jednak wymierne korzyści na wielu płaszczyznach. Intrygujące. Ciekawa jestem jakie spojrzenie na mój biznes miałby Adrian. Chętnie przedyskutowałabym kształt mojego biznesu podczas mentoringu. Zwłaszcza, że już widzę wiele różnic między nami, a co za tym idzie komplementarne podejście do tematu.

    +3
    • Kultura Umysłu

      Klaudio, lubimy czytać Twoje komentarze, nie sposób się nie uśmiechać, gdy się pojawiają. ♡ Lada moment poinformujemy o wynikach prezentowych. Uściski dla Ciebie!

      +1
    • Kultura Umysłu

      Klaudio – gratulujemy wygranej mentoringu z Adrianem. Lada moment sparujemy Was e-mailowo, byście we własnym zakresie mogli się biznesowo umówić.

      Dziękujemy za Twój wkład w KU oraz zdolność do wyrażania siebie. ♡

      0
  2. Marcin Orocz

    W książce “Bezwstydny wyzysk” autorzy przyznają się, że istnieją trzy zasady prowadzenia biznesu i na szczęście nie znają żadnej z nich. Moja praktyka z firmami w Polsce pokazuje, że mimo dobry wzorców, ciekawych koncepcji, większość po polsku “kombinuje” i dzięki temu coś tam się udaje. Inicjatywa wsparcia słuszna, bo brakuje kształcenia liderów i przedsiębiorców. Warto poświęcić energię temu, żebyśmy się nie chcieli tak uparcie uczyć na własnych błędach i nie robili wszystkiego sami. Kibicuję ciekawej inicjatywie 🙂

    +1
    • Kultura Umysłu

      Miło Cię widzieć Marcinie. 🙂
      Twoje doświadczenie nie pokazuje pocieszającego trendu, ale na szczęście są tacy ludzie jak gość KU, którzy pokazują, że da się dbać o interesy przy jednoczesnym dbaniu o wartości. Czy Twój biznes działa na podobnych zasadach?
      PS. Nie znałam tej książki, a czuję się zachęcona do przeczytania.

      +2
      • Kultura Umysłu

        Jako Kultura Umysłu nadzieję, że “w kuluarach” nawiązują się nowe znajomości i powstaje nowy potencjał na współpracę, do czego gorąco zachęcamy! ♡

        +1
    • Kultura Umysłu

      Marcinie – gratulujemy wygranej! Książka „Siła Pędu” Lecha Kaniuka trafia właśnie do Ciebie!

      0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *