Wygrać z rakiem można tylko w jeden sposób: nie dać mu zniszczyć tego, co w życiu najważniejsze – nadziei

wpis w: WYWIADY | 2

Wygrać z rakiem można tylko w jeden sposób: nie dać mu zniszczyć tego, co w życiu najważniejsze - nadziei.

Rak - Adrianna Sobol

Moim dzisiejszym gościem jest Adrianna Sobol – psychoonkolog i wykładowca Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego w Zakładzie Profilaktyki Onkologicznej. Pracuje w Szpitalu Onkologicznym LuxMed Onkologia w Warszawie. Jest członkiem Zarządu Fundacji OnkoCafe – Razem Lepiej, psychoterapeutką i założycielką Centrum Wsparcia Psychologicznego Ineo. Stworzyła platformę szkoleniową online „Zdrowie zaczyna się w głowie”. Autorka licznych publikacji z dziedziny psychoonkologii i psychologii zdrowia. Współautorka książki “Oswoić raka. Inspirujące historie i przewodnik po emocjach”(Znak,2020). Występuje jako ekspertka w programach telewizyjnych, współtworzy akcje i kampanie społeczne. Prowadzi liczne szkolenia i warsztaty z zakresu psychologii i rozwoju osobistego. Prywatnie mama dwóch córek: Kaliny i Basi, miłośniczka dobrej kuchni, podróży i… szpilek.

Adrianno, dlaczego wybrałaś psychoonkologię?

Przez całe swoje dzieciństwo, okres dojrzewania, lata w liceum marzyłam o tym, że zostanę kiedyś lekarzem. Dopiero tuż przed maturą zaczęłam myśleć, że mogę zaoferować więcej jako osoba wspierająca innych w ich problemach psychicznych aniżeli fizycznych. Cały czas jednak jedynym miejscem pracy, jakie mnie interesowało był szpital. Wiedziałam też, że tam, terenem szczególnym, gdzie najwięcej można dać i najwięcej otrzymać jest zawsze oddział onkologiczny.

Gdy jeszcze w czasie studiów zaczynałam pracę na tym oddziale, absolutnie nic nie wiedziałam o samej chorobie i o problemach osób chorych. Nie miałam żadnych osobistych doświadczeń – w mojej rodzinie nikt na raka nie chorował. Nie byłam osobą, która po przejściu własnej traumy chciała się na tej chorobie odegrać, pomagać pacjentom, świetnie rozumiejąc, przez  co przechodzą. Cała moja wiedza o raku była zbudowana na podstawie kilku filmów i książek oraz historii, które usłyszałam. Żeby dostać pracę w tym wyśnionym przede mnie miejscu poszłam do jednego z warszawskich oddziałów onkologicznych, stanęłam przed ordynatorem i powiedziałam: chcę tu pracować. Moje szczęście polegało na tym, że praca z chorymi onkologicznie pacjentami nie cieszyła się jeszcze tak dużym, jak obecnie, zainteresowaniem wśród studentów i magistrów psychologii. Zostałam przyjęta jako wolontariusz. Dopiero szpitalna miejscu dowiedziałam się co muszę natychmiast wiedzieć o psychoonkologii i samej onkologii.

Chodziłam po salach, zaczepiałam chorych na korytarzach. Niewielu z nich było gotowych na rozmowę z terapeutą, szczególnie tak młodym. Myślę, że wielu z nich decydowała się na poświęcenie mi jakiejkolwiek uwagi przede wszystkim z powodu współczucia, jakie odczuwali patrząc na moje starania. Niewątpliwie musiałam zrobić więcej niż każda inna osoba ubrana w biały fartuch. Musiałam sprawić, żeby mi uwierzyli. Te pierwsze tygodnie na oddziale onkologicznym były moim największym zawodowym doświadczeniem i nieprzebranym zasobem wiedzy, z którego czerpię pełnymi garściami przez wszystkie kolejne lata moje pracy. Niemal wszystko, co wiem o życiu, dowiedziałam się wtedy od „moich” pacjentów. To doświadczenie pomogło mi również ułożyć własne sprawy.

Pierwsza samodzielna rozmowa w gabinecie z pacjentem onkologicznym była tak naprawdę punktem zero dla mojej dalszej pracy terapeuty. Przygotowując się do tej rozmowy, tworzyłam jej kolejne scenariusze. Widziałam siebie w trakcie interwencji kryzysowej powstrzymującą pacjenta od płaczu, udzielającą „przydatnych” porad pt. jak dalej żyć. Wszystko potoczyło się jednak zupełnie inaczej.  Próbowałam z chorym mężczyzną na początku podjąć „filozoficzną debatę” na temat jego choroby. Szczęśliwie, pacjent nie starał się zadowolić moich zawodowych ambicji  i prawie natychmiast sprowadził mnie na ziemię mówiąc: „Szanowna pani, czuję się dobrze. Dostanę dzisiaj kolejną chemię, jutro pójdę do pracy. Z rodziną robimy wszystko, żeby normalnie żyć”. 

Nigdy nie udało mi się znaleźć lepszych słów, opisujących adekwatną postawę przejścia przez tę chorobę. Oczywiście, ogromna część pacjentów nie czuje się tak dobrze, chemia jest dla nich udręką i nie są w stanie pracować, ale każdemu, na każdym etapie choroby staram się pomóc w tym, by rak w jak najmniejszym stopniu zmienił ich życie. 

 

„Oswoić raka” – taki tytuł nosi książka, której jesteś współautorem – co oznacza owo oswojenie w kontekście choroby nowotworowej?

Nie lubię i nie używam popularnego określenia „wygrać z rakiem”. Uważam, że nie ma takiego stanu, który można by tak zdefiniować. Pacjenci przez kilkanaście czy kilkadziesiąt lat od zakończenia terapii żyją w cieniu tej choroby ze stałą świadomością możliwości jej ponownego pojawienia się. Wygrać z rakiem można tylko w jeden sposób: nie dać mu zniszczyć tego, co w życiu najważniejsze – nadziei. 

Każdy przeżyty dzień i myśl o kolejnym to prawdziwa wygrana z rakiem. Oswojenie raka to jedyna droga do tego, by móc poczuć się stabilnie i pewnie w tej nowej dla siebie rzeczywistości. Ponadto, poprzez samo słowo „oswajać” starałyśmy się z Agnieszką Witkowicz-Matolicz (współautorką książki) podkreślić, że rak może być tak traktowany na równi z innymi chorobami przewlekłymi, z myślą o których potrafimy żyć, funkcjonować tak jak wcześniej, gdy tej choroby nie było.

Jesteś autorką platformy „Zdrowie zaczyna się w głowie”, co powiedziałabyś tym, którzy diagnozę traktują jak wyrocznię?

Zarówno na „Zdrowie zaczyna się w głowie”, jak i w książce „Oswoić raka”, staram się podzielić z Wami moją wiedzą o tej chorobie, o tym, jak wpływa na życie chorego i jego najbliższych. To rodzaj przewodnika po emocjach, które towarzyszą każdemu etapowi leczenia. Staram się podpowiedzieć, jak najlepiej przez to przejść i jak najmniej w tym czasie stracić. Istotne jest uratowanie każdego fragmentu życia sprzed choroby

Rak i samo leczenie stawiają różne wyzwania na każdym kolejnym etapie. Im więcej pacjent i jego rodzina o nich wiedzą tym lepiej są przygotowani i tym lepiej sobie z nimi radzą. Dlatego właśnie zarówno na platformie, jak i na moich social mediach staram się przekazywać jak najwięcej treści, ale w przystępnej dla czytelnika formie. Ponadto, poza współpracą z pacjentami i ich rodzinami, na platformie prowadzę działalność szkoleniową dla personelu medycznego i pracowników firm. Dbam o budowanie kultury zdrowotnej w firmach. 

Edukuję lekarzy w zakresie komunikacji z pacjentem, jak również udowadniam kadrom menedżerskim, że pacjent z chorobą onkologiczną może być efektywnym pracownikiem i należy mu tę szansę dać.

Rak - Adrianna Sobol

Staram się, aby moje szkolenia były jak najbardziej praktyczne i spersonalizowane do sytuacji, która w firmie występuje. To ważne, aby uczyć wszystkich (w tym współpracowników), jak z chorobą w miejscu pracy postępować i na co konkretnie uważać. Muszę przyznać, że „W trosce o chorego pracownika” i „Zdrowie zaczyna się w głowie – self-care” to moje sztandarowe programy, których rezultaty naprawdę chciałabym zobaczyć w każdym przedsiębiorstwie i placówce medycznej. 

Zasiadasz w radzie fundacji - jakiej pomocy udzielacie w ramach OnkoCafe?

Przede wszystkim skupiamy się na wspieraniu podopiecznych w budowaniu ich ścieżki leczenia. Staramy się, aby budowali oni między sobą wsparcie międzypacjenckie. Organizujemy grupy wsparcia dla osób chorych onkologicznie i ich rodzin, kluby pacjentów, zajęcia rehabilitacyjne we współpracy z wyspecjalizowanymi placówkami. Działamy na rzecz aktywizacji zawodowej pacjentów, jak również dbamy o to, aby kierować ich jak najlepiej potrafimy na każdym etapie leczenia. Ponadto, organizujemy wolontariat, różnorodne szkolenia, które sprawiają, że pacjenci otrzymują od nas wszystkich jeszcze efektywniejsze wsparcie.

 

Na co dzień wspierasz pacjentów i ich rodziny pracując jako psychoonkolog w Szpitalu Onkologicznym LuxMed Onkologia - co jest najpiękniejsze a co najtrudniejsze w Twojej codzienności?

Moja codzienna praca na oddziale onkologicznym na pewno nie jest monotonna. Każdy pacjent to nowa historia, nowe wyzwanie. Tu nie ma szablonów czy rutyny, w której można się zagubić. Chyba w żadnym innym miejscu tak bardzo nie dotyka się życia i śmierci. Chyba w żadnym innym miejscu tak bardzo się tego życia nie docenia! Bardzo często powtarzam, że moi pacjenci uczą mnie żyć. Pokazują, że życie dla każdego z nas, jest tylko TU i TERAZ! Nie ma jutra, jest dzisiaj. I tylko od Ciebie zależy jak ten dzień wykorzystasz, co z niego wyciśniesz. 

Odpowiadając na pytanie co jest najtrudniejsze – patrzenie na cierpienie, czasem bezradność… Nie wierzę, że jest ktoś, kto potrafi się całkowicie od tego odciąć. Gdy odchodzi pacjent, któremu towarzyszyło się w terapii przez wiele lat, zna się jego historię, jego rodzinę – to jest naprawdę trudne. To jest taka sytuacja, po której trzeba skonfrontować się ze swoimi emocjami, ułożyć myśli w głowie, przeżyć żałobę. Jednak chciałabym podkreślić, że to jest praca, która ma sens! Ogromny sens terapeutyczny. A najpiękniejsze jest towarzyszyć pacjentom. Obserwować, jak moja praca wpływa na poprawę ich nastroju, obniżenie napięcia, lęków czy motywację do leczenia. Jak wspólnie możemy pokonywać przeszkody. Jak spotykam pacjentów, którzy są po zakończonym leczeniu. Są zdrowi, szczęśliwi i silniejsi. To taka wewnętrzna moc, której nikt nie zrozumie, jeśli nie doświadczy. A my wiemy, że to moc, która góry przenosi. Tylko my wiemy jaka to siła…

W ramach profilaktyki i poszerzania świadomości prowadzisz szkolenia i warsztaty dla firm – co zyskuje firma a co pracownicy po tych spotkaniach?

Zyskują bardzo wiele i jest to swego rodzaju transakcja wiązana! Zarówno sama firma, jak i pracownicy otrzymują w czasie szkoleń bezpośrednie kierunkowskazy co do tego, jak dbać o siebie, swoją przestrzeń zawodową i prywatną. Te tematy choć wydają nam się na pierwszy rzut oka bardzo przyziemne, to tak naprawdę za każdym razem, gdy na sali pada pytanie: „Jak dbasz o swoje zdrowie psychiczne i fizyczne na co dzień?”, za każdym razem słyszę jedynie ciszę. To co z pozoru wydaje się banałem, nagle okazuje się być wielkim wyzwaniem. 

Bardzo mnie to cieszy, kiedy firmy same wychodzą z propozycją przeprowadzenia szkolenia. Dla mnie oznacza to tyle, że ta właśnie firma naprawdę widzi w swoich pracownikach człowieka, a nie maszynę. XXI wiek zmusza nas do tego zawrotnego tempa życia, a my często nie jesteśmy na to gotowi. Gdy stres i napięcie narastają, a problemy natury emocjonalnej nie są na bieżąco rozwiązywane. Pogorszeniu ulega nie tylko nasze samopoczucie, ale w konsekwencji również nasza efektywność i skuteczność w pracy, finalnie zdrowie. Gdy taki stan zaobserwujemy u jednej osoby, ten efekt nie odbije się prawdopodobnie na firmie w sposób globalny, ale to z czym mierzymy się dziś to masowy problem zaniedbywania własnych potrzeb emocjonalnych i profilaktyki zdrowia. Właśnie dlatego ta inwestycja firm w programy szkoleniowe takie jak: W trosce o chorego pracownika czy w ogóle profilaktyka zdrowia jest taka ważna! 

Korzystają wszystkie struktury firmy, a w efekcie podnosi się jej efektywność i ogólne wyniki – w tym finansowe. Nie ma lepszej integracji w firmie czy zainwestowania w pracownika, niż zadbanie o jego zdrowie psychofizyczne. Dodam, że nie chodzi tu o wyposażenie go w pakiet medyczny, bo to jest niewystarczające. Trzeba pobudzić świadomość jak realnie dbać o zdrowie, jakie badania i kiedy wykonywać. Zbudować w firmie swoiste BHP zdrowia a także otwartość i przestrzeń dla pracownika chorego przewlekle. Ehh ilu to mam pacjentów, którzy wstydzą/boją przyznać się w swoim miejscu pracy, że zmagają się z przewlekłą choroba… Czy są gorszymi pracownikami? Absolutnie nie, ale to wymaga przeszkolenia działów HR, kierowników wysokiego szczebla i współpracowników.

W swoich publikacjach i wystąpieniach przekazujesz dużo wiedzy dot. profilaktyki – jakie działania w życiu codziennym możemy podejmować, aby zapobiegać chorobom?

Ciężko tutaj generalizować, ponieważ każdy organizm jest inny i wymaga innej ścieżki profilaktycznej. Jednak to, co działa dla większości to przede wszystkim higiena emocjonalna. Co przez to rozumiem? Zarówno kształtowanie w sobie umiejętności wyrażania swoich emocji wprost, nietłumienia ich, jak i korzystanie z psychoterapii/psychoedukacji. 

Często powtarzamy stereotyp, że uczęszczanie na psychoterapię musi wiązać się z konkretną psychopatologią bądź bardzo trudnym okresem życiowym, ale tak naprawdę powód nie ma znaczenia, chodzi tu właśnie o higienę emocjonalno-psychiczną, do której dochodzi w gabinecie. 

Czasami czujemy, że coś jest nie tak jak powinno być, coś chcielibyśmy po prostu przepracować, aby żyło się lepiej i wtedy to właśnie u specjalisty powinniśmy szukać pomocy. Ponadto, warto zadbać o redukującą napięcie aktywność fizyczną i higienę snu. Każdy z nas powinien posiadać własny kalendarz profilaktyki zdrowia, gdzie znajdą się wszystkie planowane badania profilaktyczne, wizyty lekarskie. To ważne, aby trzymać się wyznaczonych ram czasowych w zależności od wieku, płci, a przede wszystkim indywidualnej historii leczenia. W kwestii zdrowia psychicznego, warto również nabywać umiejętności w zakresie technik radzenia sobie 

ze stresem czy technik uważności mindfulness.

Z jaką misją naukowo pracujesz na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym?

Moją misją absolutnie jest poprawa komunikacji personelu medycznego z pacjentem, a także przekazanie młodym medykom praktycznej wiedzy z zakresu psychologii pacjenta. Dobra, właściwa komunikacja z pacjentem jest warunkiem koniecznym terapii. Często moi studenci mówią – po co mamy się tego uczyć, przecież my powinniśmy być przede wszystkim skuteczni. No właśnie, bycie skutecznym lekarzem czy pielęgniarką będzie niemożliwe bez właściwej i przede wszystkim empatycznej rozmowy. Każdego dnia obserwuję, jakie konsekwencje niesie za sobą zła komunikacja. Te konsekwencje odczuwa nie tylko pacjent i jego bliscy, ale również sam personel medyczny, który zmaga się np. z wypaleniem zawodowym. Musimy nauczyć się, że słowa mają moc. Są słowa, które leczą i takie, które potrafią zabić.

Na co dzień spotykasz się z ludzką tragedią i walką o życie, jaki masz sposób na zadbanie o swój prywatny dobrostan?

Jestem tylko człowiekiem, który ma swoje słabości, problemy. Niektórym się wydaje, że psycholog ze wszystkim sobie radzi. Nie ma takiej osoby, wszyscy jesteśmy ludźmi!  

Pracuję pod stałą superwizją, nie włączając w to niezliczonych godzin z moją przyjaciółką terapeutką. To nasz rytuał, rozmawiamy codziennie w drodze do pracy a także po jej zakończeniu. Moja starsza córka, jak widzi mój dzwoniący telefon, komentuje „to pewnie Małgosia dzwoni”. Mam fajną rodzinę, rodziców, siostry, męża i córki. Jesteśmy bardzo bliską, choć zdecydowanie jesteśmy „włoską” rodziną. 

Nauczyłam się jednak, że dla zdrowia psychicznego każdy z nas potrzebuje odrobinę samotności. Pobycia ze sobą sam na sam i to nie znaczy z telefonem. Samemu, bez bodźców zewnętrznych. Takie bycie polecam każdemu. Uczę tego regularnie zarówno swoich pacjentów jak i samą siebie. Moim zdaniem tej ważnej lekcji zdrowia, o zdrowym egoizmie. To umiejętność zadbania samemu o siebie a nie czekania, aż ktoś się domyśli czego akurat teraz potrzebuję. To także umiejętność stawiania granic a także sprawiania sobie drobnych przyjemności. Mam poczucie, że jestem w tym coraz lepsza. Dodatkowo, codzienna dawka aktywności fizycznej i odrobina szaleństwa – to jest moja recepta, żeby nie zwariować. 

Adrianno, dziękuję Ci za to, co robisz. Było mi niezmiernie miło Ciebie gościć w przestrzeni Kultury Umysłu. Bije od Ciebie dobro, ciepło i życzliwość, przy akompaniamencie profesjonalizmu, wiedzy i doświadczenia. Czy można mieć lepszą perspektywę „oswojenia” niż tą, którą reprezentujesz? 

 

Drodzy, pozostańmy w temacie „oswojenia” i sięgnijmy po książkę Adrianny, która jest zbiorem poruszających historii pacjentów, którzy przeszli owe oswojenie… Może być doskonałym wsparciem w trudnościach albo i motorem napędowym do tego, by w końcu zacząć prawdziwie żyć. 

Dwie osoby mogą otrzymać książkę „Oswoić raka” z ciepłym słowem od Ady. Do następnego wywiadu czekamy na wasze reflekcje, emocjonalne historie…

 
+5

2 Responses

  1. Monika

    Dziękuję za ten wywiad, jest on dla mnie niezmiernie ważny, cenny z uwagi na fakt że moi rodzice( mama, tata) chorują na raka . Przewróciło to moje życie do góry nogami.Zdecydowanie zgadzam się z tym że nadzieja, jest bezcenna……..
    Pozdrawiam i dziękuję za ten wywiad.
    Monika

    +1
  2. Anna

    Przeczytałam z ogromnym zainteresowaniem.Chętnie przeczytam również książkę i podzielę się wiedzą o niej z rodziną i znajomymi. To jest temat, którego wiele osób unika, bo nie wiedzą, jak zareagować w konkretnej sytuacji, boją się, że powiedzą coś “nie tak”. A to właśnie nadzieja i wsparcie najbliższych mogą okazać się najważniejsze w czasie choroby…

    +1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *